Białe, wełniste skupiska na pniu jabłoni? To bawełnica korówka. Jej żerowanie prowadzi do zgrubień kory i słabszych przyrostów. Najlepsze efekty daje łączenie kilku sposobów – mechaniczne wycinanie wilków, ochrona biologiczna z udziałem ośśca korówkowego oraz dobrze dobrane opryski w odpowiedniej fazie drzewa. Regularne lustracje i higiena cięć zmniejszają ryzyko zasiedlenia, a odpowiednia technika oprysku zwiększa skuteczność walki.
Jak rozpoznać bawełnicę korówkę? Cykl życiowy i miejsca zimowania
Bawełnica korówka to mszyca tworząca na pędach i w spękaniach kory białe, „wełniste” kłaczki wosku. W miejscach żeru pojawiają się zgrubienia i guzowatości kory, pędy mogą się deformować, a przyrosty słabną. Najłatwiej wypatrzyć pierwsze kolonie na ranach po cięciu, uszkodzeniach mrozowych i na odrostach korzeniowych. W miarę rozwoju populacji szkodnik przemieszcza się po pniu i konarach, tworząc zbite, trudne do zwilżenia skupiska.
Sprawdza się kontrola następujących miejsc:
- Szyjka korzeniowa i okolice nasady pnia u podstawy drzewa.
- Spękania kory, rany i zrakowacenia na pędach jednorocznych i starszych.
- Młode przyrosty i wilki w koronie, zwłaszcza w rejonie wcześniejszych cięć.
- Odrosty korzeniowe wyrastające z podkładki.
Szkodnik zimuje głównie jako larwy w I–II stadium na szyjce korzeniowej, korzeniach i w szczelinach kory. Wiosną, zwykle od przełomu kwietnia i maja, larwy migrują na pnie i młode pędy i szybko tworzą liczne pokolenia w sezonie. Znajomość tych terminów ułatwia zaplanowanie zabiegów w momentach największej wrażliwości kolonii, zanim pokryją się grubą warstwą wosku utrudniającą zwilżenie.
Zabiegi sanitarne i mechaniczne
Najpierw warto wykorzystać proste działania, które obniżają presję szkodnika bez chemii. W sadzie to przede wszystkim usuwanie i niszczenie silnie porażonych pędów oraz porządkowanie miejsc, gdzie kolonie mogą się odtwarzać. Po każdym cięciu należy zdezynfekować narzędzia, a większe rany zabezpieczyć maścią ogrodniczą, co ogranicza zasiedlanie świeżych uszkodzeń.
W bieżącej pielęgnacji przydają się powtarzalne, krótkie czynności:
- Wycinanie porażonych przyrostów z widocznym białym nalotem, zanim kolonie się rozrosną.
- Usuwanie odrostów korzeniowych i wilków, które często są pierwszym miejscem zasiedlenia.
- Wyczesywanie lub zmywanie kolonii miękką szczotką lub silnym strumieniem wody na gładkich fragmentach kory, a następnie osuszenie miejsca.
- Utrzymywanie dobrej kondycji drzew przez prawidłowe cięcie i nawożenie, aby ograniczyć pękanie kory i rany.
- Regularne lustracje pni i nasady pnia, szczególnie po deszczach i po cięciu formującym.
Gdy porażenie obejmuje większy odsetek przyrostów, celowe bywa bardziej intensywne cięcie sanitarne z wyniesieniem i zniszczeniem resztek poza kwaterę. W integrowanej ochronie przyjmuje się praktyczne progi, po których wycinanie lub zabieg wykonuje się wcześniej, zanim kolonie się utrwalą i zaczną chronić się grubszą warstwą wosku.
Ochrona biologiczna, czyli sprzymierzeńcy w sadzie
W dobrze prowadzonych nasadzeniach naturalni wrogowie potrafią wyraźnie ograniczyć liczebność szkodnika. Najważniejszym sprzymierzeńcem jest ośsiec korówkowy Aphelinus mali – błonkówka pasożytująca w ciele bawełnicy. Zasiedlone mszyce ciemnieją i przestają wytwarzać biały nalot, a z czasem populacja ulega spadkowi. Wsparciem są również biedronki, skorki i drapieżne pluskwiaki żerujące na młodych larwach.
Aby pożyteczne organizmy mogły działać skutecznie, warto stworzyć im przyjazne warunki:
- Ograniczać chemiczne opryski szerokospektralne w okresach aktywności wrogów naturalnych.
- Pozostawiać pasy roślinności towarzyszącej i zadrzewienia miedzowe jako miejsca schronienia i źródło pokarmu.
- Planować zabiegi punktowo i dobierać środki bardziej selektywne, gdy to możliwe.
- Unikać wycinania wszystkich siedlisk owadów pożytecznych podczas porządków w sadzie.
- Monitorować obecność mumii mszyc świadczących o aktywności A. mali, co ułatwia decyzję o ograniczeniu chemii.
W wielu rejonach właśnie aktywność A. mali historycznie zmniejszała szkodliwość bawełnicy w sadach. Wspieranie tej równowagi bywa szczególnie skuteczne, gdy populacja jest jeszcze rozproszona i nie utworzyła dużych, chronionych kolonii.
Opryski olejowe w okresie bezlistnym
Preparaty olejowe tworzą na powierzchni jaj i larw film, który odcina dopływ powietrza i mechanicznie je dusi, dlatego najlepiej sprawdzają się przed ruszeniem wegetacji, gdy zimujące formy są odsłonięte. W sadach jabłoni zaleca się zabieg w okresie bezlistnym, na przełomie przedwiośnia i wczesnej wiosny, często w okolicach fazy mysiego ucha. Ważna jest temperatura dodatnia i brak przymrozków w dobie zabiegu.
Zanim do zbiornika trafi środek, warto zaplanować miejsca krytyczne, bo to tam zwykle zimują kolonie:
- Szyjka korzeniowa i pnie, zwłaszcza w strefie ran i zrakowaceń.
- Spękania i szczeliny kory oraz okolice cięć.
- Dolne partie korony osłonięte od wiatru, gdzie gromadzi się szkodnik.
Stosuje się oleje parafinowe i ogrodnicze dostępne jako gotowe formulacje. Skuteczność takiego zabiegu podnosi bardzo dokładne pokrycie opryskiwaną cieczą oraz dobranie odpowiedniej objętości wody, aby dotrzeć w załomy kory i do nasady pnia.
Insektycydy w sezonie wegetacyjnym
Po starcie wegetacji i pojawieniu się świeżych kolonii warto sięgać po środki o działaniu systemicznym lub wgłębnym, które lepiej penetrują woskowy nalot i tkanki. W polskich zaleceniach dla sadów miejsce znajdują preparaty oparte o spirotetramat oraz flupyradifuron. Zgodnie z etykietami stosuje się je po pojawieniu się pierwszych kolonii, zwykle po kwitnieniu, z zachowaniem limitu zabiegów i odstępów.
Aby zabieg miał sens i nie podbijał ryzyka odporności, przydaje się krótka lista zasad:
- Rotować grupy IRAC i nie powtarzać tej samej substancji bez potrzeby.
- Stosować zgodnie z BBCH z etykiety oraz z sygnalizacją w gospodarstwie.
- Utrzymać zalecane ilości wody i parametry oprysku z karty środka.
- Uwzględniać bezpieczeństwo zapylaczy i unikać zabiegów w trakcie kwitnienia.
Kolonie chroni woskowy nalot, przez co kontaktowe insektycydy mogą działać słabiej. W takich sytuacjach przewagę daje układowość i dobre zwilżenie powierzchni.
Technika skutecznego oprysku przeciw bawełnicy
O skuteczności decyduje zasięg i zwilżenie. W czasie zabiegu należy opryskiwać nie tylko koronę, ale także pnie oraz strefę szyjki korzeniowej, gdzie często siedzą kolonie. Przy dużym nasileniu warto zwiększyć objętość cieczy, by lepiej „przepłukać” skupiska woskowe oraz narośla.
Dobrze sprawdzają się drobne korekty ustawień opryskiwacza i składu cieczy:
- Dodać zwilżacz poprawiający przyczepność i przełamywanie napięcia powierzchniowego.
- Skierować strumień na pnie i nasadę pnia oraz w miejsca ran i zrakowaceń.
- Utrzymywać odpowiednią ilość wody zgodną z etykietą środka i warunkami w kwaterze.
W sadach o zróżnicowanej wysokości drzew i rozstawie rzędów potrzebna jest też korekta prędkości przejazdu i dysz, tak aby nie zostawiać „suchych stref” w pobliżu pnia i w zagłębieniach kory. To szczególnie ważne przy dużych, wieloletnich drzewach.
Zwalczanie na młodych drzewkach i w szkółkach
Młode nasadzenia oraz szkółki są najbardziej wrażliwe na szkody powodowane przez bawełnicę. Kolonie szybko zasiedlają miejsca po cięciu i okolice zrostu z podkładką, a przy silnym porażeniu zahamowanie wzrostu i zrakowacenia pojawiają się w jednym sezonie. W takich kwaterach kontrola musi być częstsza, a zabiegi planowane szybciej po wykryciu pierwszych ognisk.
Stosuje się połączenie kilku działań:
- Usuwanie wilków i odrostów korzeniowych, które są częstym miejscem zasiedlenia.
- Punktowe opryski pni i nasady pnia przy pierwszych koloniach, z naciskiem na bardzo dobre pokrycie.
- Selektywne środki o działaniu systemicznym z rotacją substancji, gdy monitoring potwierdza rozwój populacji.
W szkółkach oraz świeżych nasadzeniach warto zwiększyć dyscyplinę lustracji i dbać o higienę zabiegów, bo nawet niewielkie kolonie na młodych pędach szybko przekładają się na utratę przyrostów i gorszy materiał szkółkarski.
