Bluszcz w domu – pielęgnacja i aranżacje

Flowering » Dom i wnętrza » Rośliny w domu » Bluszcz w domu – pielęgnacja i aranżacje

Jeśli marzy Ci się odrobina natury we własnym mieszkaniu, bluszcz będzie strzałem w dziesiątkę. Rośnie tam, gdzie jest chłodno i jasno, a jego pędy pięknie zdobią półki, ściany i makramy. Wymaga niewiele – trochę wilgoci, umiarkowanego podlewania i lekkiego cięcia. Za tę prostotę odwdzięcza się soczystą zielenią i elegancką lekkością, która potrafi ocieplić każdą przestrzeń – od minimalistycznej kuchni po rustykalny salon.

Grafika prezentująca wytyczne odnośnie uprawy i pielęgnacji bluszczu domowego

Najlepsze miejsce i mikroklimat dla bluszczu w domu

Bluszcz w mieszkaniu najlepiej czuje się tam, gdzie ma jasno, ale bez ostrego słońca. Najbezpieczniejsze będą okna wschodnie i zachodnie albo ustawienie rośliny 1–2 metry od południowego okna, jeśli jest tam lekka zasłona. Zbyt mocne promienie powodują zasychanie i odbarwienia liści, szczególnie u odmian o cieńszej blaszce. Warto pamiętać, że roślina nie lubi też przeciągów, które wysuszają liście.

Roślina lepiej rośnie w chłodniejszym i dość wilgotnym pomieszczeniu. Optymalna jest temperatura w granicach 15–18°C, a zimą może być jeszcze trochę niższa, jeśli podłoże nie jest zalane. Takie warunki łatwo uzyskać w łazience z oknem, na klatce schodowej w domu jednorodzinnym albo w kuchni, gdzie powietrze naturalnie jest nieco wilgotniejsze. W salonie bluszcz powinien stać z dala od kaloryfera i pieców elektrycznych, ponieważ suche i ciepłe powietrze sprawia, że końcówki liści zaczynają się zwijać.

Jeśli wnętrze jest ogrzewane mocniej niż lubi to pnącze, wystarczy ustawić obok nawilżacz albo wstawić doniczkę do szerszej osłonki z mokrym keramzytem. Dzięki temu liście dłużej zachowują elastyczność, a roślina rzadziej reaguje zrzucaniem starszych pędów. W takich warunkach bluszcz wolniej choruje i rzadziej pojawiają się na nim przędziorki.

Odmiany bluszczu polecane do wnętrz

W uprawie domowej sprawdzają się zarówno odmiany jednolicie zielone, jak i pstre. Te drugie są szczególnie dekoracyjne, jednak wymagają nieco jaśniejszego miejsca, aby utrzymały kolor i kontrast na liściach. Odmiany zielone lepiej znoszą cień i chłód, dlatego są dobrym wyborem do ciemniejszego korytarza albo północnego okna. Warto dopasować roślinę nie tylko do oświetlenia, lecz także do planowanej aranżacji, bo różne bluszcze rosną z inną energią.

Odmiany, które łatwo znaleźć i można w prosty sposób wkomponować w domowe wnętrza:

  • Hedera helix ‘Glacier’ – pstre, jasnozielone liście z kremowym marginesem, najlepsza do jasnych pokoi.
  • Hedera helix ‘Eva’ – drobniejsze liście z jaśniejszym brzegiem, dobrze wygląda w wiszących osłonkach.
  • Hedera helix ‘Chicago’ albo inne formy zielone – szybkorosnące, dobrze znoszą mniej światła, dobre na półkę.
  • Hedera colchica ‘Sulphur Heart’ – większe, efektowne liście, dobrze prezentuje się na podporze w salonie.
  • Hedera helix odmiany miniaturowe – wolniej rosną, można je prowadzić na małych kratkach albo w kompozycjach z innymi roślinami.

Przy wyborze warto przyjąć prostą zasadę. Im jaśniejsze i bardziej pstre liście, tym więcej rozproszonego światła potrzebuje roślina. Jeśli w mieszkaniu są miejsca bardziej zacienione, lepiej sięgnąć po odmiany zielone albo wąskolistne, które utrzymują ładny kolor nawet na głębi pokoju. Dzięki temu roślina nie będzie się wyciągać i utrzyma zwarty pokrój przez cały rok.

Doniczka, podłoże i prawidłowe sadzenie bluszczu doniczkowego

Bluszcz nie lubi zastojów wody, dlatego doniczka powinna mieć koniecznie otwór odpływowy. Najlepiej wybrać pojemnik o średnicy tylko o 1–2 cm większej niż aktualna bryła korzeniowa. Zbyt duża donica sprawia, że ziemia wysycha wolniej i korzenie mogą zacząć gnić. Na dno warto wsypać warstwę keramzytu albo drobnych kamyków. Taki drenaż podniesie bezpieczeństwo podlewania, szczególnie jeśli roślina stoi w chłodniejszym pomieszczeniu.

Podłoże powinno być żyzne i jednocześnie przepuszczalne. Dobrze sprawdza się ziemia uniwersalna wymieszana z perlitem, piaskiem albo drobnym keramzytem w taki sposób, żeby po podlaniu woda szybko spływała, a podłoże pozostawało lekko wilgotne. W takiej mieszance korzenie mają dostęp do powietrza i mogą się swobodnie rozrastać. Po posadzeniu roślinę delikatnie się ugniata, podlewa umiarkowanie i odstawia na kilka dni w spokojne, ciepłe miejsce, aby przeszła bez stresu.

Jeżeli bluszcz ma być później prowadzony po podporze albo po wieszaku, warto od razu umieścić ją w donicy przed wsypaniem ziemi. Dzięki temu korzenie nie będą niepotrzebnie poruszane, a roślina szybciej zacznie się wspinać. W przypadku egzemplarzy dłużej niewyrywanych z donicy można raz w roku wymienić tylko wierzchnią warstwę podłoża na świeżą.

Podlewanie, zraszanie i utrzymanie wilgotności

Przy pielęgnacji bluszczu dobrze sprawdza się podejście oparte nie na sztywnym kalendarzu, tylko na obserwacji podłoża. Roślina reaguje najlepiej wtedy, gdy podlewa się ją dopiero po wyraźnym „odciążeniu” doniczki i lekkim przeschnięciu wierzchu ziemi. W cieplejszych mieszkaniach robi się to częściej, w chłodniejszych rzadziej, ale zawsze mniejszą dawką wody podawaną powoli, aby nie spłukiwać podłoża i nie tworzyć zastoin.

Przy dużych egzemplarzach można zastosować podlewanie od dołu do podstawki i po 20 minutach wylać nadmiar. Dzięki temu korzenie pobierają tyle wody, ile potrzebują.

Aby utrzymać odpowiednią wilgotność powietrza wokół rośliny, można połączyć kilka prostych rozwiązań:

  1. Ustawić kilka donic obok siebie, co tworzy lokalny, wilgotniejszy mikroklimat.
  2. Postawić bluszcz na tacy z mokrym keramzytem albo kamykami, tak aby dno doniczki nie było zanurzone.
  3. Zraszać liście rano cienką mgiełką, aby zdążyły wyschnąć przed wieczorem.
  4. Zimą przenieść roślinę o krok dalej od grzejnika i włączyć nawilżacz na niskim biegu.

Jeśli mimo tych zabiegów liście zaczynają więdnąć od środka rośliny lub na powierzchni ziemi pojawia się biały nalot, warto ograniczyć podlewanie i poprawić cyrkulację powietrza. Bluszcz szybciej wraca wtedy do równowagi i nie przerzedza się w dolnej części.

Nawożenie, przesadzanie i odnawianie starszych okazów

W pierwszym roku po zakupie zdrowy bluszcz często w ogóle nie wymaga zasilania, ponieważ ma w doniczce świeże, zasobne podłoże. Dopiero później, gdy tempo przyrostu spada albo liście lekko bledną, warto sięgnąć po nawóz. Najpraktyczniej stosować płynny preparat do roślin zielonych w niewielkiej dawce dodawanej do co drugiego podlewania w okresie od kwietnia do sierpnia. Jesienią i zimą roślina rośnie wolniej, dlatego wystarczy nawożenie raz na 4 tygodnie.

Przy tych zabiegach dobrze pamiętać o kilku prostych zasadach:

  • Nie podawać nawozu roślinie przesuszonej, bo może to przypalić korzenie.
  • Unikać podwajania dawek w nadziei na szybszy wzrost.
  • Po każdym przesadzeniu odczekać około miesiąca z pierwszym zasilaniem.
  • Co 1–2 lata wymienić choć część podłoża na świeże, aby ograniczyć zasolenie i poprawić przewiewność bryły korzeniowej.
  • Starsze, „łysiejące” rośliny łączyć w jednej donicy z młodymi sadzonkami, które przykryją puste miejsca.

Egzemplarze kilkuletnie warto co jakiś czas mocniej odmłodzić. Polega to na wycięciu najstarszych pędów, które nie wypuszczają już liści na całej długości, i pozostawieniu młodszych części. Tak odświeżona roślina szybciej się zagęści, a jednocześnie zajmie mniej miejsca na półce.

Przycinanie i prowadzenie pędów w mieszkaniu

Bluszcz dobrze znosi regularne cięcie, dlatego w mieszkaniu można go korygować praktycznie przez cały sezon wzrostu. Najpierw warto ustalić, w którą stronę mają biec pędy i jaki kształt ma mieć roślina. Dopiero potem ścina się pojedyncze przyrosty nad liściem skierowanym w pożądanym kierunku. Takie cięcie rozgałęzia pęd i sprawia, że na jego końcu nie tworzy się „bat”, który psuje kompozycję.

Przy roślinach prowadzonych po podporach dobrze jest co kilka tygodni sprawdzać, czy pędy nie odklejają się od kratki albo nie wrastają w ścianę. Te, które rosną zbyt blisko ściany, można lekko odgiąć i przywiązać miękkim drucikiem lub taśmą ogrodniczą.

W wiszących aranżacjach sprawdza się skracanie tylko najdłuższych fragmentów, dzięki czemu roślina zachowuje wrażenie lekkości, a jednocześnie nie zaczepia o fronty szafek. Czyste narzędzia i szybkie usuwanie zaschniętych końcówek ograniczają ryzyko chorób, co przy roślinie uprawianej w domu ma duże znaczenie.

Aranżacje z bluszczem w salonie, kuchni i łazience

Bluszcz daje się łatwo wkomponować w różne style wnętrzarskie, bo może zwisać, wspinać się albo tworzyć zielone „wypełnienie” pustych miejsc. W salonie ciekawie wygląda zestawienie kilku donic ustawionych kaskadowo, gdzie najniższa z nich ma pędy spuszczone w dół, a najwyższa rośnie na podporze i podkreśla wysokość pomieszczenia. Jeśli roślina ma stać w zasięgu dzieci lub zwierząt, najlepiej ustawić ją na ściennej półce lub w wysokim kwietniku.

Tam, gdzie brakuje miejsca na podłodze, można wykorzystać osłonki wiszące i makramy.

  • W kuchni nad blatem pozwalają zagospodarować przestrzeń przy oknie bez ograniczania światła.
  • W łazience z oknem podwieszone donice wprowadzają miękki akcent zieleni między kaflami i lustrami.
  • W salonie wieszane obok siebie 2–3 osłonki stworzą wrażenie lekkiej, roślinnej ścianki.
  • W wąskich korytarzach można je zawiesić pod sufitem i poprowadzić pędy wzdłuż ściany.

Dopełnieniem takich aranżacji jest dobór osłonek do charakteru wnętrza. W nowoczesnych mieszkaniach sprawdzą się proste, jednobarwne wazony, w rustykalnych i boho kosze z trawy albo rattanu, a w łazienkach metalowe lub ceramiczne osłony odporne na częsty kontakt z wilgocią. Dzięki temu zielony bluszcz wygląda na element celowo zaplanowany, a nie przypadkową roślinę postawioną w wolnym miejscu.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Najnowsze artykuły

Przeczytaj również